Czekajmy, ... na sprawiedliwość!
Treść
Od bestialskiego napadu na mieszkańców Marcyporęby minęło kilka miesięcy, kiedy to w piękny, słoneczny dzień 28 sierpnia 2002r. w godzinach popołudniowych agresor uderzył na dom, mienie i zdrowie spokojnych i uczciwych ludzi. Nie był wtedy sam, lecz towarzyszyła mu jego matka, która całej akcji się przyglądała, stojąc obok domu demolowanego przez syna.
Po tym, jak poleciały szyby w Marcyporębie minęło już tyle miesięcy, a napastnik (wciąż na wolności) oczekuje na wyrok za groźby karalne, poniżanie sąsiada oraz zniszczenie jego mienia.
Bez względu na to jaki będzie wyrok, jedno jest pewne! Swoim sąsiadom już nigdy nie wróci zdrowia, wyrządzoną krzywdę będzie miał zawsze na sumieniu, a swojej opinii na pewno nigdy nie wybieli.
Więc czekajmy, czekajmy, ... cierpliwie na sprawiedliwość !
Ciąg dalszy nastąpi, ...
P.s. Zastanawiam się jak można było powołać do Komisji d/s Referendum osobę oczekującą na wyrok.
Pewnie znowu ktoś czegoś nie dopatrzył, nie sprawdził, ...
Postaram się sprawę zbadać i pionformuję opinie publiczną.
Autor: Legolas