Ej, przeleciał ptaszek…
Treść
Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca
„MAZOWSZE”
im. Tadeusza Sygietyńskiego
Na rynku muzycznym istnieją od 1948 roku.
Służą ludziom tym co mają najlepsze – prawdziwie polską, najpiękniejszą muzyką, śpiewem, tańcem i wspaniałymi oryginalnymi kostiumami z 39 regionów etnograficznych Polski, które od przeszło 50 lat niezmiennie budzą zachwyt publiczności w kraju i za granicą!
Tak było 12 października 2005r. w Krakowie na koncercie którego byli nauczyciele z Marcyporęba, pewnie dzięki swojemu dyrektorowi, który od ponad 6 lat trzyma rękę na pulsie kultury i nie przesypia wielkich i ciekawych widowisk artystycznych.
Kilka ciekawostek z „Mazowsza”
To 100 osobowy, zawodowy zespół chóru, orkiestry i baletu.
Koncertują z pasją, energią i temperamentem.
„Mazowsze” dało prawie 6000 koncertów dla 15 mln ludzi na całym świecie.
Przemierzyło ponad 1 600 000 kilometrów.
Ponad 200 razy wyjeżdżali za granicę do 46 krajów na 6 kontynentach.
Na każdy koncert, w tym również do Krakowa zabrali 1000 kostiumów oraz około 8,7 tony bagażu.
W trakcie koncertu każdy artysta przebiera się 7 – 10 razy, mając 3 minuty na jedną zmianę kostiumu.
Spektakl przygotowuje grupa techniczna. Trwa to od 6 do 8 godzin.
Śliczne, uśmiechnięte i poruszające się jakże lekko tancerki w stroju łowickim dźwigają na sobie 14 kg tkaniny.
Można by jeszcze długo pisać i pisać o Ambasadorze Kultury Polskiej i tak wszystkiego bym nie opisał. Myśmy to widzieli i tego nie zapomnimy, tych swoich wrażeń artystycznych w wielkiej hali widowiskowej z kilkutysięczną publicznością w piękną sobotę października 2005 roku.
I jeszcze jedno: „Mazowsze” dziękowało licznym sponsorom. Nauczycielom złożyło życzenia z okazji wczorajszego naszego Święta.
Jakież było moje miłe zaskoczenie, gdy wśród tylko paru szkół, życzenia przekazano Szkole Podstawowej w Marcyporębie i … rozległy się gromkie brawa.
Ten wyjazd był jakby dodatkiem do naszego święta z okazji DEN.
P.s.
Ja miałem jeszcze jedną atrakcję. Byłem na prawie dwugodzinnej próbie Zespołu przed ich koncertem. Widziałem ich pracę „od kuchni”. Jakoś udało mi się tam wejść.
Autor: J.G.