Grono Pedagogiczne z Marcyporęby i Stanisław Moniuszko
Treść
Z Marcyporęby na Skałki Twardowskiego w Krakowie
Grono Pedagogiczne Szkoły Podstawowej w Marcyporębie dnia 25 czerwca 2004 po zakończeniu roku szkolnego pojechało na widowisko plenerowe „HALKA” Stanisława Moniuszki.
Arcydzieło opery narodowej o wyjątkowym miejscu i znaczeniu w polskiej kulturze od dnia premiery warszawskiej 1 stycznia 1858 roku. Libretto Włodzimierza Wolskiego o radykalnej podówczas wymowie społecznej miało także walory dramatu psychologicznego o ponadczasowej wymowie. Konflikt dwóch światów jako tło tragedii miłości, zazdrości i poświecenia jest przecież zawsze aktualny. Toteż "Halka" jest operą, która wciąż przejmuje prawdą ludzką o wręcz melodramatycznej ekspresji.
Opera przedstawia los prostej góralki uwikłanej w romans z młodym szlachcicem Januszem, który porzuca ją by poślubić córkę Stolnika. Dramatyzm akcji, żarliwe sceny miłosne, tragedia oszukanej Halki i wzgardzonego Jontka znalazły przejmujący wyraz w muzyce Moniuszki - w popisowych lirycznych ariach /Gdyby rannym słonkiem //Szumią jodły/, dramatycznych duetach oraz wspaniałych scenach zbiorowych, szlacheckich i góralskich, eksponujących polską melodykę, kostiumy i przepyszne tańce.
Dekorację stanowił krajobraz wykreowany w naturalnej przestrzeni. Był górski plener z karczmą, studnią i kapliczką, a także kościółkiem, w którym w końcu odbędzie się ślub. Stolnik zaprosił gości na zrękowiny swojej córki Zofii, wszyscy czekają na narzeczonego. Janusz wraca z polowania – zajeżdżają landa, bryczki, konni. Oryginalne, naturalne elementy prawdziwej przestrzeni w cieniu drapieżnego ptaka, który zawisł w powietrzu i za chwile runął w dół, by pochwycić w szpony swoją ofiarę.
Widowisko musiało się podobać. 400 artystów, 1000 widzów, kolorowo jak w bajce, sztuczne ognie i naturalny księżyc.
I piękna, muzyka Stanisława Moniuszki. Wzruszające arie. Mnie wzruszyła do głębi aria Halki z I aktu opery, którą tutaj przytoczę:
Jako od wichru krzew połamany,
Tak się duszyczka stargała.
Gdzieżeś, ach gdzieżeś, wianku różany,
Gdzie w nim lilijko ty biała?
Zabrał mi wszystko Jaśko mój sokół,
Zabrał mnie całą niebogę.
A ja go szukam, szukam naokół,
A ja go znaleźć nie mogę.
Gdzieżeś, ach gdzieżeś, o mój sokole,
Gdzie moje słonko na jasnem niebie?
Jak kłos, rzucony na puste pole,
Tak zwiędnę, umrę bez ciebie.
Autor: J.G.