Piwniczne wrażenia (nie tylko moje)
Treść
Każdy, kto chociaż nieco wie o Krakowie, zapytany o sławne krakowskie kabarety (w sensie intelektualnym) wymieni zapewne dwa: "Zielony Balonik" i "Piwnice pod Baranami".
"Piwnica", natomiast, stała się fenomenem nie tylko krakowskim, ale i europejskim, czy nawet światowym, istniejąc przez ponad 48 lat, otoczona mgiełką tajemniczości i aurą cyganerii, ze zmieniającymi się w ciągu tych lat artystami, lecz związanymi z sobą chęcią dostarczania wykwintnej, intelektualnej rozrywki, a przede wszystkim osobą niezwykłego Piotra Skrzyneckiego. Piotr był jednym z twórców Kabaretu w listopadzie roku 1956, a wkrótce potem stał się jego duszą, inspiratorem, dyrektorem, reżyserem, jedynym konferansjerem i filarem, na którym "Piwnica" była zakotwiczona.
Piotr zmarł po długiej chorobie 27 kwietnia 1997 roku. Żył lat niespełna 67. Wszedł na stale do Legendy Krakowa.
Istotą Kabaretu był zawsze nastrój, rozbawiony choć głęboko poetycki, śmiech i refleksja.
"Piwnica" była kilkakrotnie zamykana przez władze administracyjne PRLu: po tym, jak partyjniacy poczuli się wyśmiani i obrażeni.
Wystawiano skecze, często z podtekstem politycznym lub erotycznym, produkcji własnej, albo dawne teksty wyszukane z literatury, niekiedy wielkiej, niekiedy quasi-naukowej, albo i podrzędnej lub gazetowej, niekiedy z pamiętników czy listów osób sławnych, kiedy indziej z austriackich operetek. Były także absurdalne fragmenty ze współczesnych przemówień dygnitarzy lub z artykułów politycznych w prasie codziennej PRLu. Teksty te miały jednak jedną wspólną cechę: w interpretacji artystów "Piwnicy", stawały się perłami humoru, dostarczały wspanialej rozrywki.
Poza spontanicznością i niebywałymi pomysłami programowymi i scenicznymi, wspaniałymi cechami "Piwnicy", nadanymi jej przez Piotra, były otwartość i "myślenie". Magia "Piwnicy", nie przespane noce i aura absurdu przyciągały najlepszych. Kto miał do zaprezentowania coś interesującego, oryginalnego, niecodziennego, lecz i na bardzo wysokim poziomie, zwykle miał do "Piwnicy" drogę otwartą.
Tak trafiło do "Piwnicy" wielu wybitnych artystów. Wśród nich, piosenkarz i aktor Mieczysław Święcicki w 1958 r.; wspaniała Krystyna Zachwatowicz w 1959 r.; gwiazda pierwszej wielkości: Ewa Demarczyk w 1962 r.; kompozytor Zygmunt Konieczny we wczesnych latach 60.; poeta i niezwykły pieśniarz Leszek Długosz w roku 1965; znakomita aktorka Majka Zającówna w 1966. Później przyszli inni, młodsi.
Zawsze publiczność tłoczyła się bezlitośnie u wejścia z sieni pałacu. Podobnie i dzisiaj.
My - Grono Pedagogiczne z Marcyporęby - mieliśmy dobre miejsca i spędziliśmy noc (2/3 maja 2005r.) jakże inną od tradycyjnych. W taką noc to się nawet zapomina o spaniu!
A po wyjściu z Piwnicy na powierzchnię … i ten romantyczny spacer po Krakowskim Rynku, gdzie pięknie oświetlone zabytki naszego Krakowa i tłumy licznie zgromadzonych nie tylko Krakowian, … tego nie można zapomnieć.
P.s. Na zdjęciu Bożena Lutczyn, współczesna (krakowska)
Edith Piaf. Spiewała cudownie.
Autor: J.G.