Przejdź do treści
Przejdź do stopki

WSPOMNIENIA Z WATYKANU

Treść

Trudno wyrazić słowami to co czułem będąc na Placu Świętego Piotra w dniu pogrzebu Ojca Świętego. Wyjeżdżałem tak jak wszyscy w pośpiechu, nie bacząc na trudy podróży. W ogóle był to mój pierwszy w życiu wyjazd do Włoch. Zabrałem ze sobą troje moich dzieci. Nie będę tu ukrywał – podróż była wyczerpująca i trwała w sumie 50 godzin, od momentu wyjazdu z domu do powrotu. Podróż i trud pielgrzyma były wyrazem mojej osobistej czci i podziwu dla osoby Ojca Świętego. Miałem w życiu to szczęście, że sakramentu bierzmowania udzielił mi Biskup Karol Wojtyła. Mogę zatem powiedzieć, że Ojciec Święty kształtował moją dojrzałość w wierze od najmłodszych lat. Całe Jego życie i pontyfikat to przykład wiary i wzorzec postępowania. Bezpośredni udział w uroczystości pogrzebowej pozostawia w człowieku wrażenia na całe życie. Chwile wzruszenia były połączone z radością płynącą z widoku tłumu wiernych, który tak ukochał Jana Pawła II. Cieszę się, że tam byłem.
Przebieg ceremonii będzie dla mnie niezapomnianym przeżyciem. To co, rzucało mi się w oczy od pierwszego momentu, to obecność bardzo wielu młodych ludzi. W tłumie słyszałem oprócz języka polskiego, także inne języki. Widziałem bardzo wiele flag narodowych różnych państw. Widać było, że wszyscy zgromadzeni przybyli by pożegnać Kogoś bardzo wyjątkowego, ponadczasowego, Osobistość otoczoną wielkim szacunkiem, która odegrała w ich życiu znaczącą rolę. Świadczy o tym fakt, że po zakończeniu uroczystości trwali na swoich miejscach. Nieprawdziwe okazały się informacje dawane na granicach, że autostrady do Rzymu są zablokowane i nie można już wjechać. Jako pierwsi weszliśmy z synem w piątek na Plac Świętego Piotra.
Z pogrzebu wróciliśmy w niedzielę rano, zmęczeni, ale szczęśliwi, naładowani do wzmożonej pracy. W poniedziałek byłem już w pracy i wskoczyłem w kierat obowiązków. Nawet w pracy przychodzą do mnie ludzie, pytają, konfrontują swoje wrażenia z telewizji z tym, o czym im opowiadam. Wiem, że nie byłem jedyny z naszej gminy, który pojechał na ostatnie pożegnanie Naszego Papieża – Rodaka.
Podsumowując tą krótką wypowiedź mogę powiedzieć, że ta podróż bardzo mnie zmieniła. Gdzieś w środku zostało coś takiego, co każe mi zastanawiać się nad kruchością życia, jego ulotnością.


Wójt Gminy Brzeźnica

Autor: EO